Dziwny czas Mesjasza

Chciałbym podzielić się moją wakacyjną refleksją. W sumie to prosta myśl, ale dojdę do niej trochę na około. Kto ma uszy do słuchania, niech posłucha.
W dużym uproszczeniu istnieją dwie frakcje wśród chrześcijan. Aby nie wchodzić w żargon teologiczny nazwijmy ich optymistyczni i pesymistyczni. Oczywiście każde uproszczenie jest krzywdzące, więc od razu przepraszam pokrzywdzonych.
Optymistyczni to ci, których teologia mówi, że Jezus w swoim pierwszym przyjściu już wszystkiego dokonał i każdy Jego uczeń powinien żyć już teraz w pewnym zwycięstwie. Zdrowy, prosperujący i zawsze szczęśliwy. Spodziewający się rychłego duchowego przebudzenia w narodzie. Pesymistyczni to ci, którzy mówią, że benefity tego, co Jezus dokonał w swojej śmierci i zmartwychwstaniu będziemy konsumować dopiero wtedy, gdy On powróci. Uważają, że teraz nie można spodziewać niczego dobrego a swoje oczy dość biernie kierują w stronę drugiego przyjścia Pana, bo to co dobre przyjdzie dopiero wtedy. Nie muszę też dodawać, że obie grupy uważają tych drugich za „kąkol”, który należy wyrwać.
Widziałem też ofiary pierwszego i drugiego poglądu.
Ofiara optymistycznej teologii zmuszona jest często nosić ciężką maskę ‚sukcesu’ i ‘szczęścia’ udając kogoś, kim powinna być zgodnie ze swoja teologią. Ciężko mieć szczerą relację z kimś schowanym tak głęboko pod maską. Prowadzi t często do osamotnienia. Tacy chrześcijanie nie radzą sobie z klęską i nieszczęściem. Odpowiedzi, że kogoś coś spotkało dlatego, że „nie miał wiary”, „źle spożywał wieczerzę Pańską”, czy „ za mało się modlił” są okrutne. Tacy ludzie często sami
roztrzaskują łódź swojego życia o ostre skały swojej teologii.
Rozwijają „duchową schizofrenię” udając i grając lub odchodzą od Jezusa sfrustrowani.
Ofiara pesymistycznej teologii po prostu zaraża się straszną duchową chorobą, która zatruwa serce i nazywa się niewiarą. Błysk, który kiedyś był w oku zamienia się na matowy wzrok. Ktoś, kto chciał kiedyś zmienić świat teraz płynie z prądem wydarzeń. Akceptuje to co przynosi los i przestaje walczyć. Myślenie, że wszystko ma się wydarzyć po drugim przyjściu Pana powoduje myślenie, że teraz nie wydarzy się nic. Bierność paraliżuje życie takiej osoby.
Gdy już wyrysowałem dwa różne scenariusze duchowej śmierci śpieszę dodać, że jest też trzecia opcja. Możesz po prostu żyć w dziwnym czasie, w czasie Mesjasza. Osoba, która rozumie czas w którym żyje potrafi się w nim odnaleźć. Gdy pada nakłada kalosze, a gdy jest zimno ubiera ciepłą kurtkę. Ta zasada obowiązuje także w duchowym wymiarze.
Opowiem wam o dziwnym czasie w którym żyjemy, o czasie Mesjasza.
Jest w IV ks. Mojżeszowej ( Liczb, Bemidbar) fragment w oryginale jak nawiasem otoczony dwoma odwróconymi hebrajskimi literkami ‘nun’. Taki zapis sugeruje, że jest to księga w księdze, tekst w tekście. Coś poza czasem. Jakby normalny przebieg czasu był przerwany i pojawia się w
nim pewna wstawka.
Chodzi mi o IV Mo (Liczb, Bemidbar) 10:35-36.
(odwrócony nun)
„Gdy arka wyruszała, mówił Mojżesz: Podnieś się [Powstań], o Panie i niech się rozproszą nieprzyjaciele Twoi; a ci, którzy Cę nienawidzą, niech uciekną przed Tobą.
A gdy się zatrzymywała, mówił: Wróć się [spocznij], o Panie, do
mnóstwa Izraelskich zastępów.”
(odwrócony nun)
Życie i wędrówka Izraela było pomiędzy pierwszym i drugim. Z
perspektywy Nowego Testamentu nie trudno w wersecie 35 zobaczyć pierwsze przyjście Pana, a w wersecie 36 Jego powrót. „powstań” to oczywiście Jego zmartwychwstanie. Wrogowie są pokonani. „powróć” to oczywiście Wielki Powrót Króla. „Powróć” w oryginale ma też konotacje odpoczynku i wytchnienia. Nasze życie i wędrówka jest rozpięte pomiędzy Jego zmartwychwstaniem a powrotem.
Żyjemy i wędrujemy jak w nawiasie, pomiędzy pierwszym, a drugim. Ale jest to jednocześnie czas poza czasem. Naturalny przebieg czasu zastał przerwany Jego pierwszym i drugim przyjściem. To te dwie odwrócone literki nun w oryginale hebrajskim. Wytworzył się czas poza czasem.
Wyjątkowy czas. Czas Mesjasza. Tak jak Bóg potrafi wyginać przestrzeń i być wszędzie obecnym tak też potrafi wyginać czas. Przeszłość miesza się z przyszłością i na odwrót. Takie Boże zagięcie czaso-przestrzeni.
Nie jest to ani czas przed pierwszym przyjściem Pana, gdy nic dobrego nie może się przydarzyć a jedyne dobro ukrywa się za horyzontem przyszłości.
Nie jest to też czas po drugim przyjściu Pana, w którym następuje pełen niezmącony odpoczynek bez żadnych nieprzyjaciół i przeciwności.
Jak to jest czas? To jest dziwny czas. Czas Mesjasza.
Ktoś powiedział kiedyś, że jest to czas przeszłości, która jeszcze nie do końca się wydarzyła i przyszłości, która już trochę się wydarzyła. Myślę, że to szalone stwierdzenie świetnie oddaje myśl Nowego Testamentu. Z jednej strony żyjemy już w chwale Jego zmartwychwstania, ale jeszcze nie do końca to oglądamy. Z drugiej strony już dziś, żyjemy przeszłością i kosztujemy „mocy wieku przyszłego”. Biorę trochę z depozytu Jego zmartwychwstania i biorę trochę na kredyt z Jego Paruzji!
Ciekawym miejscem gromadzenia się i tworzenia kościoła jest stół Pański ( wieczerza Pańska, komunia). Czytamy wtedy tekst apostoła Pawła: „ Śmierć Pańską zwiastujecie, aż (On) przyjdzie”(I Kor 11:26).
Łamanie chleba w kościele rozpięte jest pomiędzy pierwszym przyjściem („śmierć Pana”) i drugim („aż przyjdzie”). Pierwsze to nasza wiara.
Wiara w to, co się już dokonało. A drugie to nasza nadzieja. Patrzenie na to, co nadchodzi. A jak jest wiara i nadzieja, to to co między nimi się zmieści to: miłość! Wiara, nadzieja, miłość. (I Kor 13:13)
Czas Mesjasza to czas, gdy pomiędzy wiarą i nadzieją tworzy się dla przestrzeń dla miłości. To ona jest podstawową zasadą Czasu Mesjasza!
Zwykły stół, na którym w kościele łamiecie chleb ( a może i ten przy którym siadasz z rodziną) jest i znakiem i proroctwem. Jest znakiem stołu, przy którym Mesjasz zapowiedział swoją śmierć i proroctwem weselnego stołu Godów Baranka. Ten stół stoi pomiędzy wielkimi wydarzeniami jak pomiędzy tymi odwróconymi literkami nun. Czerpie z tego co już się stało i z tego co dopiero nadejdzie. Ten stół jest zwyczajny, ale czerpie swoją moc z tych dwóch niezwykłych Stołów przeszłości i przeszłości. Tak jak nasze życie jest zwyczajne ale czerpie swoją niezwykłość z Pierwszego i Drugiego przyjścia Pana.
My też sam jesteśmy i trochę znakami i trochę proroczymi
zapowiedziami. Jesteśmy dziwnymi ludźmi żyjącymi w dziwny czasie.
Ludzie żyją dalej. Normalnie. Tak jakby nic się nie wydarzyło. Jakby Pierwsze przyjście się nigdy nie wydarzyło, a Drugie nigdy nie miało nadejść. My dzięki Bożej łasce jesteśmy wyrwani z tej ‘normalności’ i żyjemy poza normalnym czasem. Żyjemy w dziwnym czasie Mesjasza. Litera nun w symbolice hebrajskiej oznacza rybę i życie, a tak naprawdę oznacza Mesjasza. Za mną Mesjasz i przede mną Mesjasz.
Ani „optymiści” ani „pesymiści” nie pojmują czasu Mesjasza i gubią się w nim. W tym czasie jest tylko jedna zasada jest prosta. Wszystkie inne są bardziej skomplikowane. Ta prosta myśli brzmi tak : To jest czas Mesjasza i na Niego samego należy zwrócić wzrok. Patrz zawsze na Niego! Wszystko inne jest bardziej skomplikowane i ja nie wierzę w proste odpowiedzi trudnych spraw. Żyjąc w „zagięciu czaso-przestrzeni”
pomiędzy stojącymi na głowie literkami nun rzeczy mają prawo być skomplikowane.
Może jeszcze jedna myśl brzmi prosto ale prostą nie jest. Nie wiesz czym wypełnić przestrzeń pomiędzy wiarą a nadzieją? Wypełnij ją miłością. Innymi słowy: Nie pchaj się z butami swojej religijnej gorliwości w pszenicę, aby kąkol wyrywać. Zostaw to Jedynemu kompetentnemu. Zostaw to Jezusowi. Ty w poorze zajmij się ‘trudem miłości’.
Jeśli zrozumiesz to o czym mówię, to siłę będziesz brał z przeszłości i przyszłości. To oznacza stabilne życie. Wiara to fundament, a nadzieja to przecież kotwica. Mieć jedno i drugie oznacza stabilność. Gdy zrozumiesz czas Mesjasza to twój błysk w oku nie zgaśnie. Przyszłością będziesz chciał zmienić dzisiaj. Miłość pozwoli ci zdjąć maski i być sobą. Pozwoli ci pokazać słabość i przyznać się do klęski.
Jeśli życie roztrzaska cię o skały to nie będą to skały twoich
teologii. Jeśli przegrasz, stracisz lub nawet zginiesz to co? Jesteś przecież nieśmiertelny.
Akceptując, że nie wszystko się powiedzie nie ulegnę frustracji i nie zgorszę się Panem. A żyjąc ‘mocą wieku przyszłego’ nie pozostanę bierny. Będę każdego dnia rzucał wyzwanie światu, aby go zmienić a niewiara nigdy nie ugasi iskry pasji w moim oku!
Żyjmy więc pełnią życia jako dziwni ludzie Nowego Przymierza. W dziwnym czasie Mesjasza. Siłę bierzmy z tego co było i z tego, co będzie. Nie bójmy się klęski, bo w czasie w którym żyjemy niewiele jest rzeczy fair. Czy aktualnie zwyciężasz czy aktualnie przegrywasz patrz na Niego:
„Umiem cierpieć biedę, umiem i obfitować. Do wszystkich w ogóle warunków jestem zaprawiony: i być sytym i głód cierpieć, obfitować i doznawać niedostatku. Wszystko mogę w Tym, który mnie umacnia”
Filipian 4: 12

 

Pastor Krzysztof