Trzy modele rodziny

Krzysztof Majdyło

Rodzina Powiernicza

Rodzina, która raz rozpoczęta, trwa. W tej rodzinie jest świadomość, że mi coś powierzono, a ja mam przekazać to kolejnemu pokoleniu. Ja przeminę, ale rodzina będzie trwała. Rodzinę traktuje się jako świętość, wartość większą niż prawa jednostki. W tej rodzinie istnieje dziedziczenie. Dziedziczy się wiarę, wartości i zasady, a także majątek i rzemiosło. Dziecko jest traktowane jako błogosławieństwo od Boga. To ono zapewnia rodzinie „nieśmiertelność”. Rodzice inwestują swój czas w synów i córki, bo one są przyszłością rodu. W tej rodzinie czci się ojca i matkę, przejmując od nich niejako misję rodziny. Małżeństwo jest święte, a grzech seksualny traktowany jako przestępstwo przeciwko rodzinie. Ojciec jest patriarchą, głową rodziny. 

Rodzina domowa

To typowy model: mama, tata i dziecko lub dzieci. Jest to rodzina, która pojawia się i znika. Młodzi ludzie odchodzą ze swoich domów i poślubiają się, tworząc rodzinę. Potem wychowują dzieci, które pewnego dnia odejdą, aby założyć swoje rodziny. Nie ma trwania i nie ma świadomości świętości rodziny. Rodzina staje się modelem ekonomicznym. Dziecko to wyzwanie ekonomiczne, a ojciec to przywódca podstawowej ekonomicznej komórki społecznej. Rodzina staje się jakimś układem. (W końcu we dwoje łatwiej spłacać hipotekę…) Prawa jednostki i rodziny są tak samo ważne. Grzech seksualny jest sprawą indywidualną. W tej rodzinie dziedziczenie jest marginalne. 

Rodzina zatomizowana

To układ pomiędzy jednostkami, aby pomóc sobie w samorealizacji. Prawa jednostki są święte. Układ przestaje być prawomocny, gdy korzyści jednostki są zagrożone. Dziecko w tej rodzinie jest tylko wydatkiem i przeszkodą do szczęścia. Małżeństwo jest kontraktem. Grzech seksualny – alternatywnym stylem życia. Ojciec – żałosną postacią, którą na drodze rozwoju trzeba porzucić za sobą. Jak wszystkie cywilizacje były dźwigane przez rodziny powiernicze, tak pojawianie się „rodzin” zatomizowanych jest oznaką nadchodzącego upadku cywilizacji. Objawia się to dużą ilością rozwodów i grzechów natury seksualnej, a także spadkiem ilości rodzących się dzieci i malejącą populacją.

 

Zastanówmy się. W jakich rodzinach się wychowaliśmy? Jakie rodziny sami budujemy? Jakimi rodzinami duchowymi chcemy, aby były nasze kościoły?