Leczenie duszy

Krzysztof Majdyło
Akedia to greckie słowo określające duchową depresję albo inaczej, niepokój duszy. Jest to stan przeciwny do duchowego zdrowia, pełni życia w wytchnieniu i Bożym odpocznieniu. Akedia jest chorobą dzisiejszego zaganianego świata, ludzi, którzy z wewnętrznym niepokojem biegną na oślep przez życie. Dotyka również chrześcijan, szczególnie mocno zaangażowanych w służenie Bogu, którzy wykazują na tym polu wiele aktywności. W starożytnym kościele uważano ją za jednego z największych wrogów Bożego życia we wnętrzu człowieka wierzącego.

Duch Wszechmocnego Pana nade mną, gdyż Pan namaścił mnie, abym zwiastował ubogim dobrą nowinę; posłał mnie, abym opatrzył tych, których serca są skruszone, abym ogłosił jeńcom wyzwolenie, a ślepym przejrzenie. Abym ogłosił rok łaski Pana i dzień pomsty naszego Boga, abym pocieszył wszystkich zasmuconych, abym dał płaczącym nad Syjonem zawój zamiast popiołu, olejek radości zamiast szaty żałobnej, pieśń pochwalną zamiast ducha zwątpienia (gr. akedii). I będą ich zwać dębami sprawiedliwości, szczepem Pana ku jego wsławieniu. (Izajasza 61:1-3)

Akedia pojawia się, gdy dusza człowieka jest rozrywana przez dwie siły. Z jednej strony frustracja, niespełnienie, rozczarowanie i zawód, z drugiej pragnienia, nierealne marzenia i chęć osiągnięcia czegoś niemożliwego. Dotyczy więc ludzi ambitnych, którzy doświadczyli już w życiu porażek i niepowodzeń. Bardzo często ten stan dotyka osoby w średnim wieku, przez współczesnych psychologów nazywany jest „kryzysem wieku średniego”. To rozdarcie duszy powoduje wewnętrzny niepokój. Człowiek szuka lekarstwa, chce zmian i podejmuje czasem nierozsądne decyzje. Cokolwiek by nie zrobił, nie daje mu to ukojenia, a powiększające się rozdarcie doprowadza do ostatecznego wypalenia, apatii i rezygnacji.

Lekarstwo:

  1. Wdzięczność
    Człowiek z akedią nie zauważa dobra, ale skupia się na zawodach, na ludziach, którzy zdradzili i na marzeniach, które się nie spełniły. Czuje się niespełniony. Dlatego bardzo ważna jest codzienna dyscyplina dziękczynienia Bogu za zbawienie i kolejny dzień życia. Dawid, gdy był na pustyni, śpiewał: „Pan jest Pasterzem moim. Niczego mi nie braknie”. Należy wsłuchać się w te słowa i głębię objawienia. Gdy patrzysz na Boga, a nie na świat, który zawodzi, rozumiesz, że niczego ci nie brak. Twoje źródło jest w Bogu, który żyje i trwa! Gdyby wszystko mi odebrano i gdybym był na pustyni, jako wierzący mogę powiedzieć „Niczego mi nie brak!”.
  2. Uważaj na ambicje
    Rozeznaj czy to, co cię gna w życiu to Pan, który jest pasterzem, czy okrutny demon akedii. Cytowany Psalm 23 mówi, że Pan prowadzi nad spokojne wody. Trzeba zapomnieć o nastawieniu na osiągnięcia, zdobywanie i wyniki, a po prostu odpocząć w Bogu. Musimy odróżnić Boże ambicje od ambicji tego świata. Dawid, który w swoich czasach osiągnął najwięcej, ile człowiek w ogóle może osiągnąć (stał się królem niepokonanego królestwa) jest również autorem Psalmu 131. Wsłuchaj się w te słowa. W nich jest recepta na spełnione życie.

    Pieśń pielgrzymek [dosł. Wstępowania do góry]. Dawidowa.
    Panie, nie wywyższa się serce moje
    I nie wynoszą się oczy moje;
    Ani nie chodzi mi o rzeczy zbyt wielkie
    I zbyt cudowne dla mnie.
    Zaiste, uciszyłem i uspokoiłem mą duszę;
    Jak dziecię odstawione od piersi u swej matki,
    Tak we mnie spokojna jest dusza moja.
    Izraelu! Oczekuj Pana
    Teraz i na wieki!

  3. Właściwa miara życia
    Zastanów się, jaką miarą będziesz żył. Jakimi zasadami? Jakimi wartościami? I nie tylko teraz, ale przez całe życie. Przemyśl koszt uczniostwa. Czy będziesz szedł za Jezusem, gdy wszystko cudownie będzie się układało? Czy będziesz Go naśladował, gdy stracisz wszystko i otoczy cię śmierć? W czas radości i czas bólu? Jezus powiedział przypowieść o budowniczym wieży, który nie dokończył budowli i o królu, który nie przygotował dość licznej armii na bitwę (Łukasza 14:23-35). Brak policzenia kosztów w pierwszym przypadku zaowocowało wstydem i wystawieniem na pośmiewisko, a w drugim śmierć wielu. Przemyśl dokładnie koszt uczniostwa, a twoje serce będzie niepodatne na akedię.
  4. Doświadczenie krzyża

    I powiedział do wszystkich: Jeśli kto chce pójść za mną,
    Niechaj się zaprze samego siebie
    I bierze krzyż swój na siebie codziennie,
    I naśladuje mnie. (Łukasza 9:23)

    Akedia żeruje na miłości własnej, tzn. egocentryzmie. Gdy myślisz o frustracjach i planujesz osiągnięcia, chodzi ci o twoje „ja”. Ale gdy w spotkaniu z Ukrzyżowanym doświadczasz śmierci samego siebie, akedia nie ma kogo męczyć. Ja umarłem i w sile zmartwychwstania powstaję dla nowego życia. Żyję nie dla siebie, ale dla mojego Boga. On mnie kocha i nawet to, że przegrałem życie tego nie zmieni. On ma wszystko i moje osiągnięcia niekoniecznie robią na Nim wrażenie. Ewangelia mówi, ze brać krzyż musimy codziennie. A ten świat ciągle ożywia w nas ego.

    To, czy spotkałem Ukrzyżowanego widać po tym, w jaki sposób reaguję na zło, którego doznaję w życiu. Co się dzieje, gdy ludzie mnie zawodzą, gdy nic się nie udaje, gdy pragnienia się nie spełniają i w ogóle „nie tak miało być”? Naturalnie pojawia się gorycz, zmaganie, niepokój, chęć zemsty. Stajemy się niezdolni, aby kochać i otwierać się przed innym. Już nie umiemy marzyć. Krzyż jest wewnętrznym przezwyciężeniem zła. Pokonuje jego wpływ na nasze życie. Jest wolnością. Powstaję wolny u boku Ukrzyżowanego, aby żyć zmartwychwstaniem. Dzieje się to w miejscu codziennej modlitwy i łez wylewanych przed Zbawcą. Dzieje się to, gdy z wdzięcznością patrzysz na krzyż i myślisz „nie jest sługa nad mistrza”. Czcisz Go i wiesz, że nie chodzi już o twoją chwałę, ale o Jego. Doświadczenie krzyża wyzwala duszę od niepokoju akedii.