Czas. Najcenniejsza waluta

Krzysztof Majdyło

Czas jest jak pieniądze. Służy do kupowania różnych rzeczy. Żeby kupić wykształcenie muszę za to zapłacić czasem. Żeby kupić szczęście rodzinne muszę zapłacić za to czasem, który zainwestuję w moją rodzinę. Żeby zrealizować marzenia i osiągnąć powołanie, muszę zapłacić walutą, którą jest czas. Nawet osobistą relację z Bogiem kupuję w zamian za czas.

Człowiek jest istotą wieczną, jednak jego życie tu na ziemi jest ograniczone czasem. Im dłużej żyjemy poszerza się nasza wizja, marzenia i pragnienia, to, co chcemy osiągnąć. Szczególnie, gdy znamy Boga. Gdy zaczynamy patrzeć na świat oczami Boga, czujemy, że chcielibyśmy tak wiele zrobić, tak wiele zmienić, tak wiele osiągnąć. Po prostu znając wielkiego Boga, chcemy żyć wielkim życiem. To naturalne.

Jednak równolegle, gdy nasze plany i marzenia rosną, czas naszego życia kurczy się. Każda chwila, która minęła, minęła bezpowrotnie. Każda minuta i każdy dzień odchodzą raz na zawsze. Jeśli zastanowimy się nad tym, dojdziemy do wniosku, że najcenniejsze, co w tym życiu mamy, to czas. Nawet jeśli stracisz wielką fortunę, zawsze możesz ją odzyskać. Jednak nie można tego powiedzieć o straconym dniu. Najpotworniejsza nędza to nie brak pieniędzy, bo jak napisałem, je zawsze można zdobyć, ale najstraszniejszą nędzą jest trwonienie na próżno czasu swojego życia. Chcę to zaznaczyć wyraźnie. Czas jest najcenniejszą walutą twojego życia.

Mojżesz modlił się następującymi słowami:

Naucz nas liczyć dni nasze, abyśmy osiągnęli mądrość serca. (Ps. 90:12)

Liczyć dni to coś więcej niż zegarek i kalendarz. To docenianie czasu. Tylko o człowieku, który rozumie wagę swojego czasu w życiu, można powiedzieć, że osiągnął mądre serce. Mądrość w zarządzaniu czasem czyni z człowieka mędrca.

Baczcie więc pilnie, jak postępujecie, nie jako niemądrzy, ale jako mądrzy. Wyzyskujcie chwilę sposobną, bo dni są złe. (Ef. 5:15-16)

Inne tłumaczenie tych wersetów mówi: ‚wykorzystujcie czas’. Apostoł Paweł, który, przypomnijmy, był przecież biznesmenem, używa tutaj określenia kupieckiego, oznaczającego wykorzystywanie dobrej okazji, sposobności, aby kupić towar po atrakcyjnej cenie. Mądrość według św. Pawła to traktowanie danego nam czasu jako sposobności, możliwości.

Czas jest jak pieniądze. Służy do kupowania różnych rzeczy. Żeby kupić wykształcenie muszę za to zapłacić czasem. Żeby kupić szczęście rodzinne muszę zapłacić za to czasem, który zainwestuję w moją rodzinę. Żeby zrealizować marzenia i osiągnąć powołanie, muszę zapłacić waltuą, którą jest czas. Nawet osobistą relację z Bogiem kupuję, w zamian za czas poświęcony na modlitwę i czytanie Pisma Świętego!

Bóg daje w twoje ręce cenne aktywum – czas. Różni ludzie róznie je używają. Mądrzy ludzie kupują za nie rzeczy cenne, inni je tracą. Ludzie wybitni, którzy osiągają sukces w życiu czy zmieniają historię, różnią się od innych tym, że wykorzystują dobrze czas swojego życia. Inni mogą nawet mieć dobre chęci, ale złe zarządzanie czasem czyni z nich nędzarzy, których po prostu nie stać na realizację tych chęci. Mądrzy ludzie, motywowani wizją, skrupulatnie wykorzystują każdą chwilę. Podczas gdy inni marnują dni, oni kupują swoje przeznaczenie, płacąc za nie tymi cennymi dniami.

Jezus nazwał diabła złodziejem. Kradnie to, co jest najcenniejsze. Kradnie też czas naszego życia. Może to być choroba czy przedwczesna śmierć. Ale na co dzień robi to w sposób bardziej subtelny. On po prostu handluje z nami. Sprzedaje nam śmiecie i chce, abyśmy płacili mu słono za to naszym najcenniejszym skarbem, czyli czasem. Oferuje nam złudzenie relaksu przed telewizorem, które kosztuje nas trzy godziny dziennie. Oferuje złudzenie skuteczności. „Jeszcze tylko 30 mejli, 50 telefonów i 20 spotkań…” Czas mija. Sprawdź, co kupujesz i z kim handlujesz! Jaki jest bilans twojego życia. Co kupujesz i za ile. Praktycznie to okradanie nas z czasu przybiera formę zabiegania i pośpiechu. Robimy tak dużo, coraz więcej, ale czy realizujemy cele naszego życia? Czy w ogóle jesteśmy świadomi, że nasze życie ma jakieś cele? Czy po prostu już działamy dla samego działania?

Pozwólcie, że opowiem może części z was znaną historyjkę nt. zarządzania czasem.

Pewien profesor uczył swoich studentów na temat zarządzania czasem. Na stole postawił wielki słój, po czym na oczach klasy włożył do niego duże kamienie. Gdy kamienie dosięgnęły góry słoja zapytał: Czy słój jest pełny?. Studenci odpowiedzieli, że tak. Profesor jednak wyjął spod biurka garść małych kamyków. Wrzucił je do słoja i potrząsnął. Małe kamyczki wypełniły przestrzenie pomiędzy dużymi. Ponowił swoje pytanie: Czy słój jest pełen? Teraz klasa już nie była taka szybka w odpowiedzi. Profesor następnie wsypał piasek do słoja, który wypełnił przestrzenie pomiędzy kamieniami. Gdy już cała klasa myślała, że słój jest całkiem pełen, profesor dolał jeszcze do niego wodę. Następnie zapytał: Jaki morał z naszego eksperymentu? Ktoś odpowiedział: Z planowaniem czasu jest tak, że zawsze się coś jeszcze zmieści. Profesor powiedział, że odpowiedź jest zła i że większość ludzi popełnia ten błąd w planowaniu swojego czasu myśląc, że „zawsze się coś jeszcze zmieści”. Prawidłowy wniosek jest następujący: Najpierw należy wkładać największe kamienie.

Większość książek nt. zarządzania czasem mówi, jak być efektywniejszym, jak robić więcej, szybciej, bardziej ergonomicznie, jak przyklejać karteczki, prowadzić kalendarz itd. Są to rzeczy potrzebne, ale nie rozwiązują najważniejszego problemu, czyli chaosu.

Nasze życie jest ciągłą walką między ważnym a pilnym. Steven Covey, autor książki „Najpierw rzeczy najważniejsze” powiedział:

Wszystko, co nie jest świadomym wybieraniem rzeczy ważnych, jest nieświadomym wybieraniem rzeczy pilnych.

Różnica pomiędzy rzeczami ważnymi a pilnymi jest podobna jak pomiędzy Bogiem a grzechem. Bóg, który jest najważniejszy, nie krzyczy natarczywie ‚wybierz mnie’. Tak działa grzech, ciągle bombardując nasze myśli, oczy i serce. Bóg czeka, aż człowiek wybierze Go świadomie. Rzeczy ważne też czekają.

Tyrania rzeczy pilnych przypomina uzależnienie. Jeśli przez chwilę nie działam, odczuwam poczucie winy i niepokój. Myślę: „Na pewno gdzieś zapomniałem pójść, albo zadzwonić”. Dla takiego ‚pośpiechoholika’, wolny dzień może być koszmarem.

Wspomnę tutaj kilka słów o stresie. Stres jest bardzo potrzebny w życiu. To zespół reakcji i mechanizmów fizjologicznych i psychologicznych, pomagających nam sprostać sytuacji zagrożenia. W medycynie mówi się o reakcji ‚walki lub ucieczki’. Bez stresu nie poradzilibyśmy sobie z nagłymi wyzwaniami wymagającymi koncentracji. Podnosi się w naszych tętnicach ciśnienie. Pewne obszary mózgu zostają lepiej ukrwione. Inne obszary chwilowo odcięte i nie używane. Albo rzucam się w wir walki albo rzucam się do ucieczki. Jestem gotowy pokonać kolejny problem w pracy, w domu, zmobilizować się jeszcze mocniej.

Niebezpieczeństwo pojawia się, gdy stres towarzyszący tym pilnym sprawom staje się przewlekły. Nie trwa już kilku minut dziennie, ale kilka godzin lub całe dnie! Do tego nie jesteśmy stworzeni. Pewne obszary mózgu nie są używane. Spada poziom naszego kreatywnego myślenia i zdolność pełnego postrzegania problemu. W rezultacie nasze reakcje stają się nieadekwatne a działania nieskuteczne. W konsekwencji, ktoś z zespołem przewlekłego stresu rozwiązując jeden problem przy okazji stwarza dziesięć innych. Stres się nasila, rzeczy pilnych przybywa i wciąga cię błędne koło zabiegania. W całym tym tempie już nie widzisz rzeczy ważnych. Nie ma czasu na Boga, na rodzinę. Marzenia, które miałeś, gdzieś umarły. Wizja na życie odeszła. Taki człowiek myśli, że do czegoś w życiu zmierza. Prawda jest taka, że jest okradany z czasu, dzięki któremu miał zrealizować powołanie. Każdego dnia staje się biedniejszy o 24 h.

Aby dokonywać mądrych wyborów w zarządzaniu czasem, musimy mieć wizję i cele. Wizja to jasny obraz idealnej przyszłości. Król Salomon powiedział:

Gdy nie ma widzenia, naród się psuje, […] (Przyp. 29:18a)

Można te słowa ująć następująco: ‚Gdy nie ma wizji, naród (ale także jednostka) się rozprzęga.’ To trochę jak z wciśnięciem sprzęgła w samochodzie. Silnik nadal pracuje, ale samochód nie jedzie. Bez wizji cała energia naszego życia idzie na rzeczy mało potrzebne. Para poszła w gwizdek. Wszyscy słyszą gwizd i myślą, że lokomotywa działa, ale zadaniem lokomotywy jest jechać, a nie gwizdać. Wizja spowoduje, że twoje życie pójdzie do przodu po szynach Bożego przeznaczenia. Bez wizji nie potrafisz dokonywać wyborów, jak wykorzystać czas. Czy to przybliża mnie do realizacji wizji, czy jest po prostu marnowaniem mojego aktywum – czasu. Mając wizję mogę co jakiś czas dokonywać oceny życia pod kątem realizacji wizji. „Dokąd zmierzam i gdzie już jestem?” Paradoksalnie w zarządzaniu czasem nie jest nam najbardziej potrzebny zegarek, który będzie nas poganiał swoim cykaniem, ale kompas, który będzie nas sprowadzał na właściwy kierunek w życiu.

Człowiek, który ma mądre serce i umie liczyć dni swojego życia, ma jeszcze jedną ważną zdolność poza mądrymi wyborami. Taki człowiek nie traci nadarzających się okazji. Ktoś, kto nie ceni czasu jest też ślepy na nadarzające się okazje. Takie okazje są jak otwarte drzwi do czegoś nowego w życiu, do całkiem nowego poziomu. Jeśli nie będziesz cenił każdej godziny i każdego dnia pozostaniesz ślepy, na fakt, że w tej właśnie chwili twoje życie może się diametralnie zmienić. ‚Licząc dni swojego życia’ zobaczysz, że usiane jest ono możliwościami! Takie okazje przychodzą co jakiś czas do każdego, ale tylko ci z mądrym sercem je widzą.

Życzę ci, nie żebyś był szybszy i robił więcej, ale żebyś robił to, co masz zrobić i zobaczył otwarte drzwi możliwości, których na pewno Dobry Bóg wiele przed tobą otworzy.