Stworzenie świata a wiara

Aleksander Barański
We współczesnym świecie najpopularniejszą teorią mówiącą o powstaniu człowieka jest teoria ewolucji. Czy jest to jednak jedyna teoria? Jak w tym wszystkim może się odnaleźć człowiek wierzący w nieomylność Pisma Świętego?

Wstęp

I właśnie dlatego dołóżcie wszelkich starań i uzupełniajcie waszą wiarę cnotą, cnotę poznaniem (2 Piotr. 1:5)

Dawno, dawno temu, gdy nie znałem Jezusa, trafiła do moich rąk książka, która stała się najważniejszą w moim życiu. Tak naprawdę, jeżeli spojrzeć w wymiarach z tego świata, to nie było to aż tak dawno temu. Dla mnie jednak jest to cała wieczność. Dlatego postanowiłem o tym napisać, dopóki nie zapomniałem, szczególnie że mam nadzieję, że Bóg raczy się tym artykułem posłużyć w swoim dziele.

Jak łatwo się domyśleć książką tą była Biblia. Oprócz samej Biblii nosiłem w sercu jeszcze bardzo cenną obietnicę, którą otrzymałem od przyjaciela: że odnajdę w niej odpowiedzi na nurtujące mnie pytania, że znajdę rozwiązanie moich problemów. I tak faktycznie się działo! Widziałem cuda, które Jezus czynił za pomocą treści zapisanej w tej książce. Czułem, choć nie potrafiłem tego wówczas nazwać, jak Duch Święty ożywia zapisane w niej Słowo. Jak coś zapisane kilka tysięcy lat wcześniej staje się takie ważne i aktualne w moim życiu.

Jako że czytałem Biblię do tego momentu raczej chaotycznie, postanowiłem zabrać się za czytanie zdecydowanie bardziej systematycznie. Wiedziałem, że coś w tej książce jest specyficznego, że oprócz wymiaru tego świata odbieram ją również bardzo silnie duchowo. Należało więc zbadać skąd te odczucia pochodzą. Chciałem jednoznacznie określić, czy przez przypadek nie jest to faktycznie słowo natchnione przez Stwórcę tego świata. Było dla mnie jasne, że Stwórca nie mógłby nabijać mnie w butelkę. Dlatego powziąłem pewne postanowienie: jeżeli znajdę w tej książce choćby jedno kłamstwo, to odrzucę ją jako nie pochodzącą od Boga. Kryterium to wydawało mi się najlepszym, jakie mogłem przyjąć. Problem w tym, że utknąłem na pierwszej stronie. I to utknąłem na kilka ładnych lat!

Byłem wówczas człowiekiem mocno zafascynowanym nauką i techniką. Miałem kilka ulubionych tematów, które śledziłem i badałem na miarę swoich możliwości. Starałem się je zgłębiać i jak świeże bułeczki połykałem wszystkie nowości ich dotyczące. Tak naprawdę to wówczas dawało mi to życie. Jednym z takich moich koników była ewolucja. I tu pojawił się problem: w żaden sposób nie dało się pogodzić tej teorii z tym, co znalazłem na pierwszej stronie Biblii. Trafiały wówczas do mnie różne opracowania, które starały się wyjaśnić tą różnicę. Były to próby zawarcia kompromisu pomiędzy Biblią a pewnymi teoriami naukowymi. Niemniej żadna z tych prób nie wydawała mi się sensowna, bo tak naprawdę każda bardzo mocno naginała to, co było napisane w Genesis. W dalszej części tego artykułu postaram się napisać na ten temat coś więcej.

Dzięki łasce Boga udało mi się wyjść z tego problemu obronną ręką. Stojąc przed wyborem: mądrość Boga a mądrość tego świata wybrałem Stwórcę. Moja wiara zbudowała się tak bardzo, że do tej pory nie miałem równie wielkiego jej przyrostu jak wówczas. Może moje poglądy wydają się głupie w oczach tego świata, ale tak naprawdę przestało mi na tym zależeć – nawet jeżeli muszę w pewnych sprawach iść cały czas pod prąd!

Artykuł ten ma za zadanie przede wszystkim zbudować wiarę czytającego, lub też dostarczyć argumentów tym, którzy będą rozmawiali z innymi o tym problemie. Nie jest to jednak rozprawa naukowa, która byłaby trudno przyswajalna dla przeciętnego człowieka. Większość istotnych problemów naukowych w tej dziedzinie jest w tym artykule jedynie wspomniana lub całkowicie pominięta. Chętnych do głębszego badania tematu zachęcam do skorzystania ze znajdującej się na końcu bibliografii.

Niech Jezus Chrystus posłuży się tym skromnym dziełem na swoją chwałę!

1. Stworzenie świata i pochodzenie człowieka w świetle współczesnej nauki

Informacje, zawarte w tym rozdziale zapewne są wszystkim dobrze znane z lekcji biologii. Myślę że warte są jednak odświeżenia ze względu na materiał poruszany w dalszych rozdziałach.

Według najpopularniejszej teorii naukowej wszechświat powstał ok. 13,7 miliarda lat temu w wyniku tzw. Wielkiego Wybuchu (ang. Big Bang). Od tej pory systematycznie się rozszerza (wg. niektórych teorii czasami trochę się kurczy). W wyniku sił, które oddziałują we wszechświecie powstają mgławice, galaktyki i pojedyncze gwiazdy. Wokół gwiazd czasami tworzą się planety, a na niektórych z nich może powstać życie. Jedną z takich planet jest właśnie Ziemia.

Powstanie życia jest procesem bardzo trudnym. Przede wszystkim muszą zaistnieć odpowiednie warunki fizyczno-chemiczne (odpowiednia temperatura, ciśnienie, światło, składniki chemiczne itd.), co we wszechświecie zdarza się niezbyt często. Jeżeli jednak takie zjawiska nastąpią, zaczynają się tworzyć bardziej skomplikowane związki chemiczne zwane aminokwasami, z których to ostatecznie, w wyniku kolejnych zmian, może powstać życie w swojej najbardziej prymitywnej formie organizmów jednokomórkowych. Proces ten, jako że jest oparty głównie na przypadku, zajmuje kilka miliardów lat. Według naukowców na ziemi organizmy jednokomórkowe wyewoluowały do bardziej złożonych organizmów, tzw. bezkręgowców, jakieś 600 milionów lat temu.

Teoria, która opisuje zjawiska powstania i dalszego rozwoju życia nazywa się ewolucją biologiczną. Zakłada ona, że wszystkie istoty żywe na ziemi mają wspólnego przodka – organizm jednokomórkowy. Następnie w wyniku pewnych procesów, którymi zajmiemy się później, organizm ten zaczął ewoluować do bardziej skomplikowanych form, aż ok. 4,4 mln lat temu powstał pierwszy praprzodek człowieka tzw. Australopitek.

Twórcą teorii ewolucji był Karol Darwin. Opublikował on swoją pracę „Pochodzenie gatunków przez selekcję naturalną” w 1859 roku. Nie od razu jedna zyskała ona popularność. Początkowo praktycznie cały świat naukowy ją odrzucił. Niemniej wkrótce na skutek działań propagandowych jej zwolenników, sytuacja się zmieniła. Współcześnie już stosunkowo rzadko przy słowie ewolucja dodaje się określenie teoria, mimo tego że przez prawie 150 lat nie udało się ewolucji biologicznej jednoznacznie udowodnić. Przyjęto więc dość sprytne rozwiązanie: we współczesnych definicjach uznaje się teorię ewolucji za aksjomat w biologii (podstawowy fakt, którego się nie udowadnia, a który używa się do definiowania kolejnych pojęć, popularnym aksjomatem jest np. punkt w matematyce).

Można doszukiwać się wielu przyczyn, dla których teoria ewolucji biologicznej zyskała tak wielką popularność. Moim zdaniem głównym powodem był fakt, iż Karol Darwin jako pierwszy człowiek na świecie przedstawił spójną teorię, która dawała odpowiedź na to, jak w sposób naturalny, bez istnienia Boga, można wyjaśnić powstanie człowieka, a co ważniejsze uzupełnił tą teorię dość ciekawym materiałem dowodowym. Ludzie od zawsze starali się wyeliminować z nauki mityczną postać Boga. W wielu dziedzinach to się udawało, ale nie w biologii pochodzenia człowieka. Teraz wreszcie diabeł może triumfować – nie dość że znalazła się taka teoria, to duża większość ludzi na świecie bezwzględnie w nią wierzy.

2. Alternatywa czyli teoria kreacjonistyczna

Gdy pierwszy raz spotkałem się z informacją, że we współczenej nauce istnieje alternatywna teoria na temat powstania człowieka niż ewolucja, byłem co najmniej zdziwiony. Gdy jeszcze się okazał,o że jest sporo naukowców na świecie, którzy ją popierają, to parsknąłem śmiechem. Nie mogłem uwierzyć, że są tacy naukowcy, którzy wierzą w bajki. Po prostu nie mieściło mi się to w głowie. Uznanie teori kreacjonistycznej jako realnej alternatywy wymagało ode mnie zaparcia się samego siebie, odwrócenia całkowicie mojego sposobu myślenia i tego, w jak patrzyłem na świat. Do tej pory, poznając Boga, chciałem aby On wpasowywał się w mój świat. A tu nagle okazało się, że to ja musiałbym wpasować się w Jego, że wszystko w moim życiu szykuje się do wywrócenia do góry nogami. Nie przychodziło mi to łatwo. Wówczas to dostałem od mojego przyjaciela książkę, która jest wymieniona na pierwszym miejscu bibilografii. Ona pozwoliła mi spojrzeć na sprawę bardziej obiektywnie…

Zachęcam wszystkich do przeczytania w tym miejcsu dość długiego fragmentu z Pisma Świętego. Na pewno większość z Was robiła to wielokrotnie. Przeczytajcie ten opis z otwartą głową, tak jakbyście nie wiedzieli o istnieniu teorii ewolucji. Chodzi o 8 pierwszych rozdziałów biblii. Szczególnie zwróćcie uwagę na stworzenie świata (6 pierwszych dni) i na potop.

Teoria kreacjonistyczna, w wariancie tzw. młodego świata zakłada, że to co jest tam napisane należy traktować dosłownie. Że jeden dzień oznacza dokładnie jeden dzień. Że datowanie w Biblii jest zgodne z rzeczywistością (świat ma obecnie ok. 6000 lat). Że Bóg potrzebował dokładnie 6 dni (plus 1 na odpoczynek), aby stworzyć cały świat. Ja wierzę, że to jest prawda. Okazuje się że, również z punktu widzenia nauki, wcale nie jest to takie bezpodstawne jak mogłoby się wydawać.

3. Naukowa strona kreacjonizmu

Poniżej przedstawię najciekawsze, moim zdaniem, aspekty dialogu ewolucjonistyczno-kreacjonistycznego.

Zakłada się, że zgodnie ze stosowanymi współcześnie metodami datowania w paleontologii, można stosunkowo dokładnie określić czas w którym dany organizm umarł. Stąd określa się np. okres z którego pochodzą pierwsze bezkręgowce na ok. 600 milionów lat. Jednak w praktyce metody te są bardzo zawodne. Rozbieżności w badaniach tej samej próbki w różnych labolatoriach są gigantyczne. Dlatego przeważnie stara się uśredniać wartości z kilku badań i wybrać najbardziej prawdopodobną czyli tak naprawdę najbardziej pasującą badającemu. Jest to bardzo poważny problem, z którym naukowcy nie mogą sobie ciągle poradzić. Do tego nie da się empirycznie udowodnić, że założenia przyjęte w danej metodzie pomiarowej są prawidłowe. W efekcie im starsza jest próbka, tym pomiar mniej dokładny.

Teoria ewolucji zakłada przechodzenie jednego organizmu w drugi. W związku z tym można się spodziewać, że wśród skamielin będzie można odnaleźć wiele etapów pośrednich (tzw. Ogniw), które występowały na ziemi np. między małpą i człowiekiem. Na dobrą sprawę, gdyby teoria ewolucji mówiła prawdę, należałoby się spodziewać co najmniej takiej ilości skamielin ogniw pośrednich co organizmów wyjściowych i docelowych. Okazuje się jednak, że te ogniwa praktycznie nie istnieją, a te co są za takie uznawane, tak naprawdę są tak bardzo zbliżone do organizmów żyjących współcześnie, że można w sumie uznać je za ten sam gatunek. W końcu nawet dzisiaj żyją plemiona ludzi bardzo niskich i bardzo wysokich – a wszystko w ramach tego samego gatunku. Do tego nie znaleziono do tej pory ani jednego kompletnego szkieletu tych tzw. ogniw pośredniczących, co dodatkowo utrudnia proces dowodowy. Identyczna sytuacja występuje również w innych miejscach drzewa dziedziczenia zgodnego z teorią ewolucji. Zwróćmy również uwagę na fakt, iż Biblia wspomina o tym, że na ziemi rodziły się olbrzymy (np. 1 Moj. 6:4). To też może wyjaśniać pojawianie się „dziwnych” skamielin.

Szukając potwierdzenia teorii ewolucji w wykopaliskach paleontologicznych można by się spodziewać, że im młodsza warstwa tym będzie się w niej pojawiało coraz więcej coraz bardziej złożonych w swojej budowie skamielin. Praktyka wykazuje, że tak jednak nie jest: wszystkie zwierzęta są wymieszane między sobą. Wygląda to bardziej tak, jakby bardzo dużo zwiarząt różnych gatunków wymarła w tym samym okresie czasu, jakby były „zgniecione” na skutek dużego ciśnienia tworząc jedną, wielką warstwę pochodzącą mniej więcej z tego samego okresu. Moim zdaniem dużo lepiej da się to wyjaśnić za pomocą potopu niż teorii ewolucji.

A co ze skamieniałościami dinozaurów? Nic prostszego. Zapraszam do lektury Pisma Świętego (1 Moj 1:21 „I stworzył Bóg potwory […]”).

Największą kontorwersję wzbudza jednak zmienność gatunków. W końcu wszyscy ludzie różnią się od siebie. Podobnie każdy pies (rasa) są różne. Co z doborem sztucznym i naturalnym? Gdy Karol Darwin ogłosił swoją teorię, konserwatyści chrześcijańscy starali się odrzucić wszystko, o czym on pisał, nie patrząc na to obiektywnie. Współczesna teoria kreacjonistyczna nie zaprzecza doborowi naturalnemu. Zakłada natomiast, że zmiany następują zawsze w ramach tego samego gatunku (niekoniecznie w znaczeniu ogólnie przyjętej klasyfikacji Linneusza, ale w dużo szerszym). Wynika z tego, że zmienność została u zarania świata przewidziana przez Boga. I to On ustalił zasady takiego dostosowywania się.

Koronnym dowodem na to, że wszystkie organizmy żywe pochodzą od wspólnego przodka jest, zdaniem ewolucjonistów to, że na poziomie DNA wszystkie organizmy są zbudowane z tych samych elementów. Można jednak spojrzeć na to inaczej: Bóg stworzył DNA w sposób jednolity po to, aby umożliwić np. zjadanie jednych organizmów przez drugie i wyeliminowaniu przy tym konieczności skomplikowanych procesów przetwarzania cząstek: organizm, który zjadł drugi może bezpośrednio wykorzystać te cząsteczki. Dla mnie to jest dowód na niesamowity geniusz Boga!

Jednym z czynników, który jest ważnym elementem ewolucji, jest mutacja na poziomie DNA. Zakłada się, że uszkodzenie kodu genetycznego spowoduje, że w kolejnym pokoleniu organizm uzyska cechy, których nie posiadał jego przodek. Jeżeli te mutacje będą występowały wystarczająco często, to niektóre z tych nowych cech okażą się na tyle dobre, że w wyniku selekcji naturalnej doprowadzi to do powstania nowego gatunku. Mutacja jest oczywiście faktem naukowym. Problem w tym, że do tej pory nie udało się zaobserwować, ani wywołać sztucznie takiej mutacji, która byłaby naprawdę korzystna dla organizmu potomnego. Udaje się np. spowodować, że bakteria będzie w stanie żyć dwa razy dłużej, ale inne, nowo nabyte cechy spowodują, że np. nie będzie w stanie przeżyć w warunkach naturalnych. Jako że mutacja jest procesem przypadkowym, w celu uzyskania korzystnej cechy zakłada się, że muszą upłynąć tysiące a nawet miliony lat – stąd konieczność tak długoterminowego datowania.

Dla porządku należy wspomnieć o innym rodzaju mutacji, jakim jest np. uzyskanie przez bakterie odporności na antybiotyki. Zgodnie z teorią kreacjonistyczną mutacja taka ma inny charakter i jest przewidziana przez Boga, nie jest natomiast procesem przypadkowym tylko odpowiedzą na zaistnienie konkretnych warunków.

Przykłady podobnych kontrowersji można by mnożyć bardzo długo. Jako że jest to jednak artykuł o wierze a nie rozprawa naukowa – zainteresowanych po raz kolejny zapraszam do bibliografii.

Jak wiadomo w Europie, w tym i w Polsce, kreacjonizm jest traktowany w nauce jako zjawisko całkowicie marginalne. Tak marginalne, że wręcz pomijalne. Nie jest tak jednak wszędzie. Zupełnie inaczej wygląda sytuacja np. w USA. Tam bardzo poważne instytuty zajmują się równolegle badaniem teorii ewolucji i kreacjonizmu. Studenci mogą wybrać, którą teorię chcą poznać w trakcie studiów. Więcej, badania statystyczne wykazują, iż około 50 proc. amerykanów jest zwolennikami kreacjonizmu!

W Polsce, mimo marginalności zjawiska, z roku na rok wzrasta ilość zwolenników teorii kreacjonistycznej. Dzieje się tak między innymi dzięki działaniom Polskiego Towarzystwa Kreacjonistycznego. Na ich stronie internetowej możemy znaleźć informację, że ponad 300 polskich naukowców oficjalnie opowiedziało się za teorią kreacjonizmu.

4. Stać przed wyborem

Myślę, że u każdego czytelnika, który doczytał do tego miejsca, udało mi się przynajmniej wzbudzić wątpliwości co do monopolu ewolucjonizmu na prawdę. Sam kiedyś znalazłem się dokładnie w tym miejscu. Uświadomiłem sobie, że jest inna koncepcja na stworzenie świata i życia na Ziemii i, co najważniejsze, wcale nie jest pozbawiona podstaw naukowych!

Podchodząc w związku z tym do tego tematu obiektywnie, z zimnego podejścia naukowego, musiałem stwierdzić, że zarówno teoria ewolucji jak i teoria kreacjonistyczna jest w pełni uzasadniona naukowo. Nawet nie biorąc pod uwagę prawd zapisanych w Piśmie Świętym można teorię kreacjonistyczną uznać za możliwą i wartą rozważenia.

Zarówno teoria ewolucji jak i teoria kreacjonistyczna ma poważne luki. Można odnaleźć fakty, które nie pasują do którejś z nich. Jedne lepiej wyjaśnia ewolucja, inne kreacjonizm.

Uświadomiłem sobie, również na przykładach z innych dziedzin, że nauka nie zawsze musi być obiektywna, że bardzo często ulega wpływom i tendencjom tego świata. Zauważyłem również że poglądy, nawet na bardzo podstawowe fakty, zmieniają się w przeciągu lat. Zadziwiły mnie również wysiłki nauki do udowodnienia, że Boga nie ma.

W Piśmie Świętym można znaleźć pewnien bardzo ciekawy werset na ten temat:

Poznałem ze wszystkich dzieł Bożych, że człowiek nie może dojść do sedna spraw, jakie się dzieją pod słońcem. Chociaż człowiek się trudzi, aby je zbadać, nie dojdzie tego; a chociaż nawet mędrzec twierdzi, że to rozumie, nie może tego zgłębić. (Kazn. 8:18)

W świetle tego wszystkiego stanąłem przed poważnym wyborem. Spojrzałem na Pismo Święte i na teorię kreacjonistyczną, która była po jednej stronie szali. Spojrzałem na ewolucję, która była na drugiej stronie. Dołożyłem do rachunku moją, budującą się wówczas wiarę w to, że Pismo Święte zawiera jedynie prawdę, objawioną nam przez Boga, że w oryginale jest nieomylne, że jest pożyteczne do nauki (2 Tym. 3:16). I postanowiłem pójść pod prąd! I do dnia dzisiejszego dziękuję za ten wybór Bogu. Ta decyzja bowiem złamała we mnie bardzo dużo i stała się jedną z podstaw do oddania życia Jezusowi!

5. Teorie kompromisowe

Oczywistym jest, że spora część uznanych naukowców na świecie, jak i zwykłych zjadaczy chleba jest ludźmi wierzącymi i traktuje Pismo Święte jako natchnione Słowo Boże. Trudno jest im jednak pogodzić to, co jest napisane w Biblii z ogólnie przyjętymi aksjomatami naukowymi, dotyczącymi ewolucji. Dlatego też, jeżeli nie pójdą drogą radykalizmu, starają się przeważnie wejść w jakiś rodzaj kompromisu pomiędzy Słowem Bożym a swoimi poglądami. Nie dziwi więc to, iż powstało kilka teorii, próbujących wyjaśnić tą rozbieżność. Postaram się poniżej wyodrębnić najważniejsze trendy. Proszę jednak pamiętać, że światopogląd pojedynczych osób bardzo często jest mieszanką tych różnych teorii.

5.1 Teoria kreacjonistyczna starej ziemi

Zawiera się ona w ramach jednej z teorii kreacjonizmu. W przeciwieństwie do teorii młodej ziemi zakłada jednak, że jeden dzień stworzenia nie odpowiada naszemu dniowi i trwał znacznie dłużej, w zależności od przyjętego wariantu, nawet miliardy, a przynajmniej tysiące lat (2 Piotra 3:8). Analizując Pismo Święte można odnaleźć liczne przykłady, w których jeden dzień jest symbolem dłuższego okresu czasu. Niemniej nie widzę podstaw, aby przyjąć taki pogląd w tym przypadku. Szczególnie, że długość dnia została wyznaczony już na samym początku (słońce, księżyc, dzień pierwszy) i trudno jest mówić o innym, niż dosłownym znaczeniu. Można ewentualnie uznać, że przed stworzeniem światła nie było czasu, więc okres ten mógł trwać znacznie dłużej. Nie ma jednak podstaw, aby uznać tą samą logikę do kolejnych dni!

5.2 Bóg posłużył się przy stworzeniu życia ewolucją

Poza oczywistymi problemami z czasem potrzebnym na zajście ewolucji (patrz 5.1) kolejność w której Bóg, zgodnie z Pismem Świętym, dokonywał stworzenia nie jest zgodna z przyjętymi dogmatami naukowymi. Teoria pochodzenia wszechświata (Big Bang) zakłada, że najpierw powstały gwiazdy, w tym Słońce, a dopiero później wokół nich tworzyły się planety. W Biblii to ziemia była pierwsza, a Słońce i gwiazdy powstały dopiero po stworzeniu roślin – przedtem roślinom przyświecało światło nie pochodzące od Słońca.

Zgodnie z teorią ewolucji najpierw powstały proste organizmy jednokomórkowe, które potem ulegały coraz większemu rozwojowi do form bardziej złożonych. Gdy przyjrzymy się stworzeniu świata, opisanemu w Biblii, nie znajdziemy tam potwierdzenia takiej kolejności.

Biblia nie jest podręcznikiem do biologii.

Zgodnie z tym podejściem nie można traktować tego, co pisze Biblia o stworzeniu świata i człowieka dosłownie, należy natomiast z tego fragmentu wyciągnąć jedynie wartości moralne. Jest to tzw. podejście liberalne do interpretacji Pisma Świętego – bardzo niebezpieczny pogląd, który silnie wpływa na interpretację całej Biblii. Uznaje się, że Pismo Święte jest natchnione jedynie w warstwie moralnej, a reszta to jedynie naleciałości kulturowe, których ludzcy autorzy nie potrafili odrzucić.

Propagatorzy tego poglądu bardzo często powołują się na fakt, że w starożytnym Babilonie, w trakcie wygnania narodu żydowskiego, gdy była spisana pierwsza księga mojżeszowa, panował podobny pogląd w społeczeństwie. W związku z tym Żydzi musieli je stamtąd zapożyczyć.

Ja mogę dodać do tego, że podobne opowiadania (stworzenie świata, raj, potop) istnieją w większości mitologii świata, w tym u cywilizacji, które rozwijały się w separacji od kultury starożytnego Babilonu czyli np. wśród Indian Ameryki Północnej okresu przedkolumbijskiego. Ale nie stanowi to dowodu na nieprawdziwośc tych przekazów! Wręcz przeciwnie! Wszyscy ludzie pochodzą od pierwszych ludzi (Adama i Ewy), potem po potopie została tylko rodzina Noego. Rozchodząc się po świecie zabrała z sobą tą samą historię stworzenia świata i opowieść o potopie, dlatego też historia ta przetrwała wśród wielu narodów. Wierzę, że Bóg w momencie, gdy natchnął autora do spisania historii Izraela, postarał się również o to, aby nie zapisywał on kłamstwa, a jedynie prawdę oczyszczoną z przekłamań, jakie się do tego momentu w przekazie mogły pojawiły. Nie widzę powodu, dla którego Bóg miałby swój przekaz moralny opierać na kłamliwym tle historycznym.

6. Konkluzja

Jaka powinna być w związku z tym nasza postawa wobec ewolucjonizmu jak i ludzi którzy są zwolennikami tej teorii? Przede wszystkim musimy pamiętać, że jest to główna koncepcja współczesnej biologii. Rozpoczęcie ewangelizacji od jej obalania zapewne w większości przypadków jest złą drogą. Zawsze musimy kierować się, zgodnie z zaleceniami Jezusa Chrystusa, miłością. Przyjęcie teorii kreacjonizmu nie wydaje się warunkiem zbawienia, jest nim oddanie życia Jezusowi. W niektórych, szczególnych przypadkach, takich jak mój, teoria ewolucji może być poważną przeszkodą w oddaniu Mu życia. Myślę, że wówczas warto skorzystać z tego artykułu.

Jeżeli oddałeś już życie Jezusowi i po tym artykule w dalszym ciągu Jesteś zwolennikiem teorii ewolucji, to mam nadzieję, że przynajmniej zasiałem w Tobie ziarno niepewności. Radzę Ci, jeżeli jest to dla Ciebie temat istotny, pogłębić swoją wiedzę poprzez zapoznanie się z bardziej fachową literaturą. Jeżeli chcesz poznać prawdę w tym względzie, zgłoś się ze swoimi kontrowersjami w modlitwie do Boga. On na pewno chętnie Ci ją objawi.

Ważnym aspektem, który warto rozważyć w życiu każdego rodzica, jest kwestia przekazania tej wiedzy naszym dzieciom. Zapewne poznają w szkole teorię ewolucji. Być może za kilka lat większość nauczycieli zupełnie zapomni o używaniu przy słowie ewolucja określenia teoria. Na pewno nasze dzieci będą chciały wiedzieć jak to, czego uczą się w szkole, ma się do Biblii. Nasza ignorancja w tym względzie może znacznie utrudnić im drogę do Pana. Dlatego musimy postarać się, aby równolegle z poznaniem teorii ewolucji mogły zapoznać się z teorią kreacjonizmu – i to niezależnie od tego, jakie poglądy w tym względzie my posiadamy.

Jakiś czas temu, rozważając ten temat, patrzyłem na niego w kategoriach wiary. Zadałem sobie pytanie, które mnie trochę zaskoczyło. Po co Bóg potrzebował AŻ 7 dni (6+odpoczynek) aby stworzyć świat? Przecież jest wszechmogący i mógł to uczynić w ułamku sekundy! Jedyna odpowiedź, jaka przyszła mi no głowy jest taka, że uczynił to ze względu na nas. Chciał nam przekazać, proroczo, pewne bardzo istotne informacje. Mam pewną koncepcję na to, czego ten przekaz dotyczy. Jednak zapewne, jak to z proroctwami bywa, to również ma kilka różnych perspektyw. Dlatego właśnie chciałbym Was, drodzy czytelnicy, z tym pytaniem zostawić.

BIBLIOGRAFIA

Sylvia Baker M.Sc. „Kość Niezgody”
Carl Wieland „Kamienie i kości”
Kazimierz Jodkowski „Metodologiczne aspekty kontrowersji ewolucjonizm-kreacjonizm”
Fred Hoyle „Matematyka ewolucji”
Philip E. Johnson „Sąd nad Darwinem”